# 43
Działo się to w dzień pochmurny, piętnastego lipca, roku pańskiego 2004, kiedy Mifu i ja wracaliśmy z wyprawy po CinCina Bianco do niego do domu. Tego dnia urwałam się z pracy półtorej godziny wcześniej, co by z moją Miłością czym prędzej zamieszkać i od jak najwcześniejszych godzin stan wolnego domostwa celebrować. Mój dzielny cienki, prychając i pierdząc z rury wydechowej, opuszczał skrzyżowanie, kiedy nagle Mifu wykrzyczał te złowrogie słowa: Kurwa, szesnasta!! - ich echo do chwili obecnej wypełnia pustą przestrzeń pomiędzy moim lewym uchem a prawym.
Kurwa mać!! - zakrzyknęłam, żeby dodać mu otuchy, chociaż jeszcze nie wiedziałam, o co mu chodzi.
I w tej właśnie chwili! W tej straszliwej chwili zrozumiałam. Aukcja na Allegro!!! Do ciężkiej cholery! Kończy się za minutę! Nieeeeeeeeeeeeeee... Tak strasznie zależało mi na tej książce. Potrzebowałam jej, żeby wypełniła pustkę w moim życiu, kiedy już skończymy oglądać Twin Peaks i na tym świecie nie zostanie nic... NIC! Sekretny pamiętnik Laury Palmer i serial, w którego połowie mniej więcej jesteśmy na dzień dzisiejszy, to duet, którego nie można konsumować osobno. To jak Flip i Flap, Bolek i Lolek, szampon i odżywka, wash & go!
Kurwa mać. Nic innego nie przychodziło mi do głowy. Czułam jak powoli oblepiają mnie czarne macki depresji.
TEN ZEGAREK SIĘ SPIESZY!!!
Że co?
Zegarek w cienkim - przecież on się spieszy! - Kritr po prostu ożywił moje ciało tym oczywistym spostrzeżeniem. No jasne, przecież ile razy go przestawię, ten popierzony zegarek na drugi dzień znowu jest o kilka minut do przodu.
Moje zmysły wyostrzyły się jak po amfie wciąganej przez dwudziestaka. Z wdziękiem wrzuciłam prawy migacz i zjechałam w boczną uliczkę, żeby ominąć światła. To dawało nam co najmniej pół minuty. Wszystkie zakręty brałam lepiej niż Chołowczyc. Co tam Chołowczyc, pomyślałam. Ten ziom nadaje się już tylko do reklamy chipsów.
Mifu przez całą drogę sikał. Jak się potem okazało - ze śmiechu na widok mojej zaciętej miny. Wzbijając tumany kurzu i przejeżdżając bezdomnego, zaparkowaliśmy na naszym vipowskim miejscu i biegiem ruszyliśmy do bramy. Jak dobrze, że ktoś znowu wybił szybę w drzwiach. To znowu dawało nam chwilę przewagi - sięgnęłam ręką do klamki po drugiej stronie, Mifu już stał przy windzie, kocimi ruchami wbiliśmy się do kabiny i oto jesteśmy. Drzwi, dwa zamki. Szybko, szybko - myślę. Ale mój mężczyzna ma głowę nie od parady. Łap CinCina, ja lecę do pokoju!
Do końca aukcji zostało poniżej minuty. Uda się czy nie... NA ILE MAM LICYTOWAĆ?? Mifu ogarnęła prawdziwa gorączka. Och, miałam w tej chwili ochotę ściągnąć mu spodnie i zrobić z nim strasznie brzydkie rzeczy. Ale nie czas na przyjemności. 25! krzyczę.
Co się potem stało? Oczywiście farciarsko wygraliśmy aukcję. Jakiś jeleń dał 13.50 PLN, więc dzięki wrodzonemu sprytowi mojego Kritr, jego zwinności i kocim ruchom, zgarnęłam Sekretny pamiętnik Laury Palmer za całe 14 PLN, co potem uczciliśmy drinami z CinCina, wsypaniem cukru pudru do solniczki (Kritr, to ta adrenalina, jeszcze się nie otrząsnął) i - rzecz jasna - seksem.
I jak na razie żyjemy długo i szczęśliwie, a przed nami całe czternaście dni.

2 komentarze:
Nieźle piszesz. Można czytać Twoje teksty gdzieś poza tym blogiem?
(Jeśli odpowiedź tkwi gdzieś w archiwach, to daruj, nie mam czasu tego teraz czytać, choć pewne niedługo się do tego zabiorę.)
Dzięki, jak na razie blog jest jedynym miejscem, gdzie daje upust hormonom i adrenalinie w postaci j.w.
Prześlij komentarz